Nie udał się piłkarzom Zagłębia wyjazd do Białegostoku. Podobnie jak dwa tygodnie temu w rozgrywkach o Puchar Polski, tak i teraz w meczu ligowym drużyna Zagłębia schodziła z boiska Jagiellonii pokonana.
Od pierwszych minut przewagę na boisku osiągnęła drużyna Jagiellonii i to ona dyktowała warunki gry. Trener gospodarzy - Witold Mroziewski - przydzielił indywidualne krycie Ireneuszowi Kowalskiemu, co w znacznym stopniu utrudniło Zagłębiu rozgrywanie akcji ofensywnych. Pierwsza bramka dla gospodarzy padła w 19 minucie pierwszej odsłony, kiedy to Mariusz Dzienis znalazł w polu karnym Tomasza Reginisa, a ten strzałem pod poprzeczkę pokonał lubińskiego bramkarza.
Pierwsza połowa meczu nie była porywającym widowiskiem. Oba zespoły więcej uwagi poświęcały rozbijaniu ataków przeciwnika w środku pola niż konstruowaniu akcji ofensywnych. Gry nie ułatwiały w tym dniu warunki atmosferyczne. Przez całe spotkanie wiał porywisty wiatr, który utrudniał poczynania piłkarzy obu drużyn.
W 50 min. było już 2-0 dla gospodarzy. Na 30 metrze piłkę dostał Jacek Chańko i nie zastanawiając się uderzył na bramkę Maradicia. Futbolówka nabrała poślizgu na śliskiej murawie i wpadła tuż przy słupku bezradnie interweniującego bramkarza Zagłębia. Po stracie drugiej bramki Zagłębie zaczęło coraz mocniej nacierać na bramkę gospodarzy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 62 min. Ireneusz Kowalski, do tej pory intensywnie pilnowany przez Dariusza Łatkę, w podbramkowym zamieszaniu przejął piłkę i zdobył kontaktowego gola. Po zdobyciu bramki piłkarze z Lubina jeszcze mocniej natarli na bramkę Olszewskiego, jednak zmasowana obrona gospodarzy nie pozwoliła piłkarzom Zagłębia na wiele i mecz zakończył się zwycięstwem Jagiellonii 2-1.
Konferencja prasowa trenerów:Żarko Olarević: Wygrała dzisiaj drużyna lepsza, czyli Jagiellonia. Przespaliśmy całą pierwszą połowę meczu. Po przerwie od czasu do czasu zaczęliśmy grać to, co zakładaliśmy przed meczem. Jednak w dniu dzisiejszym na drużynę Jagiellonii było to stanowczo za mało.
Witold Mroziewski: Jestem pełen podziwu dla swoich zawodników, którzy w ciągu tygodnia rozegrali trzecie spotkanie, ale wytrzymali trudy dzisiejszego meczu. To, że dzisiaj Zagłębie w pierwszej połowie było słabsze, nie oznacza jego słabości. To my narzuciliśmy swoje tempo i nie pozwalaliśmy rywalowi na wiele. Myślę, że było to widowisko na wysokim poziomie, zdobyliśmy dwie piękne bramki. Żałuję tylko, że doprowadziliśmy do tak nerwowej końcówki.